Nawigacja

Szukaj

Kategorie

Ostatnio napisałem

2008 - kolejny rok bez bloga
Debian, Tomcat, Axis2 - tak, Java - nie
TechNet informuje o wdrożeniach
Co integrować?
Co to jest SOA?
Kick Off - kierunek SOA
Obrazkowo-opisowe pół roku
Po drugiej stronie barykady i spowrotem

Archiwum

Blogi

 ITblog
Blog Michała Osmendy
 R2 Tech
Blog Piotrka Skoczylasa
 Vermin.eu.org
Blog Vermina

Disclaimer
The opinions expressed herein are my own personal opinions and do not represent my employer's view in anyway.

RSS 2.0 | Atom 1.0 | CDF

Send mail to the author(s) E-mail

Total Posts: 33
This Year: 0
This Month: 0
This Week: 0
Comments: 55

Sign In
Pick a theme:

website monitoring service

pagerank counter

 Tuesday, 30 December 2008
Tuesday, 30 December 2008 00:04:40 (E. Europe Standard Time, UTC+02:00) ( muzyka | Offtopic )

Wszyscy piszą podsumowania, to ja też spróbuję. Zacznę od końca, czyli od 2009.

2009 rokiem Linuksa?

Na kanadyjskim blogu OpenMode pojawił się wpis zatytułowany "Dlaczego, być może będziesz używać Linuksa w 2009 roku?". Muszę przyznać, że KDE 4.2 wygląda cudnie, chociaż słyszałem, że jeszcze niedomaga technicznie. Nie, nie instalowałem. Na moim laptopie na drugiej partycji mam Ubuntu 8.10 Intrepid Ibex. Nie, nie używam ;) Używałem przez kilka dni, ale kilka rzeczy mnie irytowało (niedziałający LED od Wi-Fi, słaba wydajność aplikacji pod Crossover, nie wspominając o WINE, bugi w PulseAudio, brak aplikacji typu remote desktop, która poradziłaby sobie bezboleśnie z firewallami po drodze i proxy bez obsługi HTTP CONNECT po stronie klienta jako jedyny sposób dostępu do internetu). Co jakiś czas do niego wracam, przyzwyczajam się, czuję się wygodnie, aż znajduję problem nie do przeskoczenia (oczywiście, że w większości rozwiązywalny, ale szkoda zachodu). Czy to zły system? Chyba nie, ale... No właśnie, u mnie sytuacja wygląda tak samo, jak z Vistą. Nie jest zła, ale... W pracy na laptopie Lenovo Thinkpad T60 (2 GB ram) mam Windows Vista Enterprise 32-bit i żeby nie przycinało, gdy cokolwiek jest uruchomione, musiałem wyłączyć nie tylko Aero, ale całość nowych styli i wrócić do klasycznego a'la Windows 2000.

2008 na moim podwórku

Wróćmy jednak do roku 2008. W ciągu całego mijającego roku na blogu umieściłem całe 7 wpisów. A zaczęło się od zakończenia współpracy z pewną korporacją. Po roku mogę powiedzieć, że tamta notka została napisana trochę na wyrost i pewnie pod wpływem emocji. Część stwierdzeń mogę nadal pozostawić w mocy, ale najważniejszą rzecz odkręcę: nie odszedłem przez Open Source - odszedłem jako contractor, któremu skończyła się umowa, a nie chciałem jej przedłużać ze względu na ostatni semestr studiów i pracę magisterską. Środowisko Open Source wydało sporo świetnych aplikacji, przewyższających komercyjną konkurencję, jak choćby Firefox 3, o którym w jednej z kolejnych notek.

W drugiej notce roku 2008 zrobiłem obrazkowe podsumowanie półrocza 06.2007-12.2007. Kolejny raz przyznałem się, że porzuciłem bloga. W kwestii używania Windows XP jako podstawowego systemu nic się nie zmieniło, doszedł tylko Service Pack 3. Książki Marcina Bruczkowskiego czytam na bieżąco, właśnie jestem w trakcie lektury najnowszej powieści Marcina Bruczkowskiego i Moniki Borek - "Radio Yokohama". 

Pracę magisterską (po angielsku) zatytułowaną "Using Service Oriented Architecture to Heterogeneous Application Environments Integration with Web Services and Microsoft BizTalk Server" obroniłem w lipcu na 5.0.

Jakiś czas później znalazłem pracę w bardzo fajnej i dużej międzynarodowej korporacji, zajmującej się głównie biznesowym consultingiem. Pod koniec września przeprowadziłem się do Warszawy (Śródmieście Południowe). Na razie mój "zawód wykonywany" to developer  - głównie ASP.NET (C# i MSSQL Server 2005).

A na koniec ogłoszenia

Zamiast obiecywać, co znajdzie się na tym blogu w 2009 roku, podaję trzy próbki bardzo dobrej muzyki, od Drum'n'Bass przez hip-hop, po imprezową (nie Esko-Planeto-plastikową) mieszankę.

Albumem roku 2008 ogłaszam:

Pendulum - In Silico

Składanką roku 2008 (w tamtym roku nie została uhonorowana, a właśnie w 2007 dotarła do Polski) zostaje mixtape:
 
Shuko - The Foundation

Objawieniem muzycznym roku 2008 (czyli moim odkryciem) zostaje uhonorowana:
 
Annie Mac i jej cotygodniowa audycja Mash Up w BBC Radio 1.


A na sam koniec coś z ciekawych linków: serwis agregujący wiadomości z polskich blogów IT: HDX.pl. Na razie jest to wersja alpha i nie wiele widać, ale rozwija się dynamicznie.

 Tuesday, 29 April 2008
Tuesday, 29 April 2008 19:49:10 (E. Europe Standard Time, UTC+02:00) ( Web Services | Linux )

Prawie polubiłem Javę ;-)

Postawiłem dziś testowo taką infrastrukturę na VMware:

Debian 4.0r3 etch
Apache Tomcat 6.0.3
Apache Axis2

Najpierw wstęp dla nie siedzących w temacie: Debian, czyli GNU/Linux, Tomcat, czyli serwer JSP (Java Servlet Pages, czyli coś jak PHP, czy ASP) i Axis2, czyli framework WebSerwisowy pod Tomcata (można pisać WebSerwisy w Javie).

Na początku chciałem zainstalować Tomcata z repozytorium Debiana, ale będąca tam wersja 5.5 praktycznie nie nadaje się do użytku. Pliki porozrzucane po całym filesystemie, różni właściciele, a przez to błędy 403 (Forbidden) , 500 (Internal Server Error)...

Zainstalowałem Tomcata ze strony projektu Apache, tym razem poszło gładko. Po dodaniu usera o roli "manager" mogłem zrobić deploy paczki .war z Axis2 z poziomu panelu WWW - też bez problemów. Restarcik Tomcata, sprawdzenie konfiguracji Axis2, chwila zabawy w panelu administracyjnym i open-source'owe środowisko do pisania WebSerwisów przygotowane.

 

Równolegle zacząłem dłubać w samej Javie. Eclipse jest bardzo fajnym IDE, ale "rozmach" samego języka, jakim jest Java - przytłacza... Efektywnością (funkcjonalność dla usera/linie kodu) .NET miażdzy na tym polu Javę kilku(-nasto?) krotnie. Próbowałem wyświetlić rezultat SELECT'a z bazy PostgreSQL w kontrolce Table biblioteki SWT - poddałem się, jak pomyślałem, że w C# miałbym to napisane godzinę temu (i jeszcze by miało wbudowane sortowania itp.).

Podsumowując, mogę z miłą chęcią administrować infrastrukturą opartą na Javie, ale nie chciałbym klepać Javowego marakoniastego kodu.

 

A na koniec, żeby zobrazować to, co mam na myśli, dodam małe porównanie implementacji pewnego programu, z przymróżeniem oka ;-)
C# http://www.99-bottles-of-beer.net/language-csharp-1614.html
Java http://www.99-bottles-of-beer.net/language-java-3.html

 Thursday, 10 April 2008
Thursday, 10 April 2008 18:22:02 (E. Europe Standard Time, UTC+02:00) ( wdrożenia )

W dzisiejszym biuletynie TechNet Flash jednym z przewodnich tematów są wdrożenia Windows Vista i Office 2007.

Na stronach TechNetu znajduje się dość bogata polskojęzyczna baza informacji pomocnych przy planowaniu i wykonywaniu wdrożeń Visty i Office.

Dla przykładu, oto pięć uproszczonych sposobów wdrażania Windows Vista:

  • Instalacja niewymagająca ręcznej interakcji (Zero-touch installation)
  • Sekwencjonowanie zadań w celu uzyskania bardziej elastycznej i uproszczonej konfiguracji
  • Instalacja przy minimalnym poziomie interakcji (Lite Touch Installation)
  • Multiemisja w instalacji Lite Touch za pomocą Usług wdrażania systemu Windows
  • Z pomocą wskazówek Microsoft Deplyment, dotyczących projektu, procesu i pracy w zespole

Po szczegóły i inne ciekawe artykuły na temat wdrożeń odsyłam do biuletynu TechNet Flash Numer 32 (79) Kwiecień 2008 oraz na polskie strony bazy wiedzy TechNet dotyczące deploymentu: http://www.microsoft.com/poland/technet/desktopdeployment/default.mspx

 Wednesday, 09 April 2008
Wednesday, 09 April 2008 19:00:14 (E. Europe Standard Time, UTC+02:00) ( integracja )

Idea integracji sprowadza się do przedstawienia danych otrzymywanych i wysyłanych z aplikacji do formatu XML oraz zbudowania automatu sterującego wymianą tych danych. Najczęściej wiąże się to z dopisaniem do aplikacji dodatkowej funkcjonalności (pluginu), która będzie reprezentowała interfejs XML Web Services.

Najczęściej trzeba zintegrować dwa lub kilka dużych, starych systemów informatycznych. Oczywiście wymagana jest przezroczystość "spoiwa", duża wydajność i 100% kompatybilność rozwiązania z wszystkimi stronami integrowanymi, w tym użytkownikami systemów.

Integrować można wszystko to, co da się zintegrować, a w szczególności dowolną kombinację aplikacji i platform wymienionych poniżej (oczywiście z kilkoma wyjątkami).

ASP.NET, VB.NET, C#.NET, Java, Python, Perl, PHP, C++, Ruby, Fortran...
Windows, Linux, MacOS, Windows Mobile...

Integrować można każdy typ aplikacji (finansowo-księgowe, magazynowe, sklepy internetowe...). Można na przykład dla treningu zintegrować aplikację służącą do analizy giełdowej z blogiem publikującym codziennie informacje spekulacyjne. Dzięki wydobyciu interfejsów XML i zaprogramowaniu sterowania można zautomatyzować transakcje giełdowe na podstawie przewidywań wahania kursów publikowanych przez internautę na swoim blogu.

Powyższy przykład jest może zbyt abstrakcyjny, ale na tyle prosty, że pozwala jasno zademonstrować mechanizm integracji. Zazwyczaj najważniejszy cel integracji pozostaje w cieniu i nie mówi się o nim głośno w firmie, której aplikacje mają zostać zintegrowane. Tym celem jest, czy tego chcemy, czy nie: eliminacja czynnika ludzkiego...

 Friday, 04 April 2008
Thursday, 03 April 2008 23:11:00 (E. Europe Standard Time, UTC+02:00) ( SOA )

Zwięźle i na temat - wpis definicyjny + rozwinięcie.

SOA jest dość nowym pojęciem, zmieniającym podejście do projektowania nowych systemów oraz pomagającym zintegrować istniejące już niezależne aplikacje w firmie. W tej notce postaram się własnymi słowami zrobić krótki wstęp teoretyczny do świata integracji.

SOA, czyli Service Oriented Architecture to zbiór wzorców w projektowaniu architektury oprogramowania dla przedsiębiorstw. Jest to podejście do projektowania, uwypuklające rolę celu biznesowego ponad funkcjonalność konkretnej aplikacji. Rola SOA polega na integracji heterogenicznych środowisk aplikacji, umożliwiając wymianę danych pomiędzy aplikacjami działającymi na różnych platformach sprzętowo-programowych.

Chodzi tu głównie o to, aby każda z osobnych aplikacji udostępniała za pomocą mechanizmu Web Services pewien zdefiniowany interfejs, do którego odwoływałby się "główny serwer sterujący". Rolę takiego serwera z powodzeniem pełnić może Microsoft BizTalk Server. Mając zdefiniowany format komunikatów, serwer może odbierać, wysyłać, czy routować komunikaty pomiędzy aplikacjami, podejmować decyzje bazując na treści komunikatów, czy ingerować na podstawie określonych reguł w treść komunikatów.

Powyższy diagram przedstawia najprostszy przebieg komunikacji pomiędzy usługami dwóch aplikacji. Nic nie stoi na przeszkodzie, a bardzo często tak właśnie jest, że dostawca jest jednocześnie odbiorcą usługi i vice-versa.

Dzięki zastosowaniu SOA możemy zautomatyzować procesy biznesowe i tym samym wyeliminować potrzebę ręcznej obsługi kilku aplikacji, z zachowaniem odpowiedniej kolejności i etapów przetwarzania danych, np. uzupełnianie stanów magazynowych w firmie. BizTalk może "pytać" magazyn o ilość towaru i automatycznie inicjować w innej aplikacji procedurę zamawiania. Potem może czekać na odpowiedź i w zależności od jej treści podjąć odpowiednie decyzje (np. zamawiać/nie zamawiać/powiadomić kierownictwo o problemie z zamówieniem).

Sama architektura SOA to też bardzo ciekawe zagadnienie, bowiem jest to bardzo elastyczna struktura, zbudowana z "klocków" reprezentujących poszczególne zadania, z możliwością łatwej i bardzo szybkiej rozbudowy, pozwalając nadążyć za rozwojem firmy.

Ale o roli SOA w firmie to już w następnych notkach. Jeśli coś jest niejasne, piszcie. Inne komentarze też mile widziane :-)

 Wednesday, 02 April 2008
Wednesday, 02 April 2008 22:10:20 (E. Europe Standard Time, UTC+02:00) ( SOA )

MS Evangelizer zmienia profil (choć nie o 180 stopni). Wcześniejsze próby pociągnięcia dalej tematu newsów na temat MS nie mają sensu. Od tego są serwisy newsowe, czy sam portal CentrumXP.pl. Tu musi być coś innego... Coś, w czym Ja mógłbym być ekspertem, dalej pozostając ekspertem w sprawach MS ;)

Hasło na dziś brzmi:

Service Oriented Architecture

w otoczeniu technologii Microsoftu, czyli Microsoft BizTalk Server, a może kiedyś Sharepoint.

A teraz niespodzianka, będziemy integrować Z LINUKSEM :) Spróbuję ożenić aplikacje pracujące pod Linuksem z aplikacjami innych platform (głównie Windows), aby osiągnąć efekt synergii, czyli w skrócie, żeby 2+2=5. Zobaczymy, czy środowisko tak bardzo niezależne od platformy jak GNU/Linux da się uzależnić od Windows Server, który będzie sterował wymianą informacji pomiędzy aplikacjami.

Bardzo mało jest w polskim internecie artykułów o SOA, więc (jak mam to w zwyczaju) otwieram pierwszy w Polsce blog o SOA!

 Thursday, 03 January 2008
Thursday, 03 January 2008 18:33:51 (E. Europe Standard Time, UTC+02:00) ( Offtopic )

Ostatnie pół roku w szybkim skrócie:

  • nie prowadziłem żadnego bloga
  • dorobiłem się konsoli Xbox 360 Arcade + 120GB hdd + monitor Samsung 2032MW podłączone przez HDMI w 1920x1080i
  • poznałem Pythona oraz Django i się zaprzyjaźniliśmy
  • poznałem bardzo dobrze Linuksa (patrz wcześniejsza notka), ale się nie zaprzyjaźniliśmy
  • dalej używam Windows XP Professional
  • przeczytałem dwie książki Marcina Bruczkowskiego o Japonii

  • w nowy rok wchodzę z chęcią zagłębienia się w Visual Studio 2008 i będę pisał pracę magisterską o Microsoft BizTalk Server

 Wednesday, 02 January 2008
Wednesday, 02 January 2008 21:34:12 (E. Europe Standard Time, UTC+02:00) ( Offtopic )

Witam ponownie. Ktoś jeszcze czekał na mój kolejny (wielki) powrót?

Widzę, że nikt mnie na moim stanowisku ani nie wygryzł, ani nie zastąpił, więc jestem. Nie... to nie jest prawdziwy powód. Nie czuję przymusu okupowania za wszelką cenę stanowiska jedynego nadwornego ewangelizatora Microsoftu. Dobre rzeczy bronią się same.

To, że nie robię nic na siłę można się było przekonać przez ostatnie pół roku. Co się działo? A no właśnie nic, ale tylko na tym blogu. To była próba czasu, jak i próba spojrzenia na świat zza drugiej strony barykady. Może całe to środowisko zatwardziałych linuksowców miało rację, że ich system bije produkty MS i załatwia lepiej przygniatającą większość czynności, do których system operacyjny został powołany? Wbrew pozorom Linux ma bardzo dobry marketing, zwłaszcza w internecie. Dziennikarsko-śledczym tropem postanowiłem sprawdzić, jak to wygląda w praktyce.

Poszedłem na całość i z początkiem lata zacząłem pracę w megakorporacji, będącej światowym liderem IT, której jednym z działów jest software development. Projekt zdarzył mi się duży, dziesiątki tysięcy stron dokumentacji analitycznej, projektowej i zarządczej. Co najważniejsze platformą tego projektu były serwery linuksowe, baza danych Oracle, Apache, Java, Tomcat i inne pomniejsze rozwiązania oparte na open-source. Zero Windows! Nie wiem, jak dużo szczegółów mogę zdradzić, ale powiem, że zaskoczyła mnie niestabilność, brak wygody administracji i użytkowania ww. oprogramowania. Zwłaszcza tego produkowanego przez podwykonawców. Okazuje się, że to nie wina programistów, że część rzeczy nie działa, tylko ograniczenia platformy i wykorzystanych składników oprogramowania open-source.

Największą bolączką open-source jest niedojrzałość platformy w rozwiązywaniu biznesowych problemów, problemy z integracją i niska produktywność podczas użytkowania zaprojektowanych rozwiązań. Nie mówię w tym momencie np. o serwerze Apache, bo on akurat ma się całkiem dobrze, ale chociażby kilka innych projektów fundacji Apache kuleje pod względem rozwoju, stabilności, integralności i dokumentacji. Nie nadają się po prostu do użytku. Nie odważyłbym się nigdy oprzeć ogromnego rozwiązania, wymagającego praktycznie 100% dostępności, rozpiętego na dziesiątki maszyn, bazując tylko na rozwiązaniach open-source. Konstrukcje open-source dopasowywane do rozwiązania konkretnych potrzeb nie pozwolą spać spokojnie. Wystarczy jeden niedojrzały komponent, aby wszystko zaczęło się walić.

Nie potrafię policzyć, ile razy sugerowałem, że skorzystanie ze sprawdzonych komercyjnych rozwiązań rozwiązałoby większość istniejących problemów, jak również zapobiegło powstaniu 90% kolejnych. Dodam tylko, że istnieje rozwiązanie komercyjne, które nawiasem mówiąc, zostało wyprodukowane przez Microsoft, które (pomijając cenę licencji) pozwoliłoby wykonać ten projekt kilka razy szybciej, kilka razy mniej się przy tym stresując.

Nie zdradzę więcej, bo czuję, że nie powinienem. Za to powiem jedno: zawiodłem się na Linuksie. Miałem szczere chęci, naprawdę próbowałem, ale nic z tego. Z dniem dzisiejszym skończyłem pracę w tej firmie.

Wracając do myśli z początku, fakt, że znowu tutaj piszę świadczy tylko o tym, że nie robię tego na siłę.

Parafrazując: "MS Evangelizer. Your potential, my passion".